RSS
niedziela, 14 czerwca 2009
Rotmistrz Witold Pilecki – najodważniejszy żołnierz II wojny światowej.

3 marca 2009 roku odbyła się konferencja w Parlamencie Europejskim upamiętniająca postać Rotmistrza WitoldaRotmistrz Witold Pilecki Pileckiego. Na konferencji obecny był brytyjski historyk prof.Michael Foot, który w książce „Six Face sof Courage” zaliczył Pileckiego do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej.

Witold Pilecki (ur. 13 maja 1901 w Ołońcu, zm. 25 maja 1948 w Warszawie) jest postacią ważną w polskiej historii. Brał czynny udział w wojnie polsko-bolszewickiej, gdzie stoczył bitwę w obronie Grodna. Następnie wstąpił do 211 pułku ułanów, i w jego szeregach walczył w bitwie warszawskiej, bitwie w Puszczy Rudnickiej i brał udział w wyzwoleniu Wilna. Dwukrotnie odznaczony został Krzyżem Walecznych.

Walczył w kompanii wrześniowej jako dowódca plutonu w szwadronie kawalerii dywizyjnej 19 Dywizji Piechoty Armii "Prusy", a następnie w 41 Dywizji Piechoty na przedmościu rumuńskim. Pod jego dowództwem w trakcie prowadzonych walk ułani zniszczyli 7 niemieckich czołgów oraz 3 samoloty. Ostatnie walki jego oddział prowadził jako jednostka partyzancka. Pilecki rozwiązał swój pluton 17 października 1939 roku i przeszedł do konspiracji.

Jednak to nie te czyny, spowodowały że został uznany najodważniejszym. W 1940 roku dał się złapać Niemcom, by pod przybranym nazwiskiem trafił do obozu w Auschwitz. Wtedy jeszcze nie wiele było wiadomo, o organizacji i warunkach obozu. Jednym z istotniejszych osiągnięć Pileckiego w obozie było opracowywanie sprawozdań przesyłanych później do dowództwa w Warszawie i dalej na Zachód. Jako więzień obozu, w listopadzie 1941 został awansowany do stopnia porucznika przez gen. Stefana Grota-Roweckiego.

W 1943 uciekł z obozu wraz z dwoma współwięźniami. Wzdłuż toru kolejowego doszli do Soły, a następnie do Wisły, przez którą przepłynęli znalezioną łódką. U księdza w Alwerni dostali posiłek oraz przewodnika. Przez Tyniec, okolice Wieliczki i Puszczę Niepołomicką przedostali się do Bochni i tam ukrywali się u państwa Oborów przy ulicy Sądeckiej. Następnie dotarli do Nowego Wiśnicza, gdzie Witold Pilecki odnalazł prawdziwego Tomasza Serafińskiego. Serafiński skontaktował go z oddziałami AK, którym przedstawił swój plan ataku na obóz w Oświęcimiu. Jego projekt ataku na obóz nie zyskał jednak aprobaty dowództwa ponieważ został uznany za nierealny. 11 listopada 1943 został awansowany do stopnia rotmistrza.

8 maja 1947 został aresztowany. W areszcie był torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. W trakcie ostatniego, jak się później okazało, widzenia z żoną, wyznał jej w tym kontekście: Oświęcim to była igraszka [ Ostatecznie został oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji.

3 marca 1948 przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie rozpoczął się proces tzw. "grupy Witolda". Rotmistrz Pilecki został oskarżony o:

  • nielegalne przekroczenie granicy
  • posługiwanie się fałszywymi dokumentami
  • brak rejestracji w Rejonowej Komendzie Uzupełnień
  • nielegalne posiadanie broni palnej
  • prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz Andersa
  • przygotowywanie zamachu na grupę dygnitarzy MBP

Zarzut o przygotowywanie zamachu na procesie stanowczo odrzucił, a co do działalności wywiadowczej, to uważał ją za działalność informacyjną na rzecz II Korpusu, za którego oficera nadal się uważał. Do pozostałych zarzutów na procesie przyznał się.

Przyjaciele oświęcimscy i żona rotmistrza Pileckiego skierowali do prezydenta Bolesława Bieruta prośby o ułaskawienie Pileckiego. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.15 maja 1948 roku rotmistrz został skazany na karę śmierci i wkrótce stracony. Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej, poprzez strzał w tył głowy.

Jego miejsce pochówku jest nieznane, prawdopodobnie zwłoki zakopano na wysypisku śmieci koło Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Grób symboliczny znajduje się w Kwaterze "Na Łączce". Wszelkie informacje o dokonaniach i losie Pileckiego podlegały w PRL-u cenzurze.

Naczelna Prokuratura Wojskowa w 1990 r. podjęła rewizję procesu grupy rotmistrza Pileckiego. Pierwotnie wniosek przewidywał rehabilitację jednak Tadeusz Płużański wywalczył anulowanie wyroków. Unieważnienie wyroku w sprawie Witolda Pileckiego nastąpiło 1 października 1990.

30 lipca 2006 r., przy okazji obchodów 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, prezydent Polski Lech Kaczyński przyznał Witoldowi Pileckiemu pośmiertnie Order Orła Białego

W dniu 28 maja 2009 r. Rada m.st. Warszawy nadała rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu pośmiertnie tytuł Honorowego Obywatela m.st. Warszawy w upamiętnieniu Jego zasług dla Ojczyzny.

W tysiącletniej historii naszego Narodu jest wielu autentycznych bohaterów, którzy poświęceniem dla dobra Ojczyzny i bliźnich, a także bezgraniczną odwagą, dali wyraz najwyższego człowieczeństwa. Wielu z nich doczekało się spiżowego pomnika, na trwałe wpisując się w tożsamość Polaków. Są jednak i tacy, których z historii próbowano wymazać, a pamięć o nich karać więzieniem. Osobą-symbolem tych tragicznych bohaterów jest rotmistrz Witold Pilecki – najodważniejszy żołnierz II wojny światowej.

niedziela, 26 kwietnia 2009
Bohater - Stefan Grot-Rowecki

 

Stefan Grot-Rowecki

Zapewne jak wiecie, niedawno do polskich kin wszedł, film pt. „Generał Nil”. Opowiadał on o życiu Augusta Emila Fieldorfa - bojownika o niepodległość Polski. Postać dość słabo znana (teraz pewnie lepiej, dzięki ekranizacji jego życia). Obejrzenie tego filmu dało mi trochę do myślenia. Ponieważ bezapelacyjnie August Emil Fieldorf  jest bohaterem, ale skoro nim jest to dlaczego tak mało poświęca mu się np. w podręcznikach szkolnych – dosłownie parę zdań.

            Przez drogę z kina do domu, zastanawiałam się ile jest takich mało znanych bohaterów – na pewno wielu. Dlatego też postanowiłam przybliżyć historię jednego z nich Stefana Grot-Roweckiego. Urodził się 25 grudnia 1895 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Od najmłodszych lat udzielał się w polskich organizacjach. Marzył o udziale w ruchach paramilitarnych[1]

            Przedostał się do Krakowa i ukończył kursy strzeleckie w Rabce, dzięki temu dowodził 4.plutonem kompanii strzelców w Rabce. W połowie 1914 r dołączył do  5. pułku piechoty Kadrówki , gdzie rozpoczęła się jego poważna przygoda wojskowa.

            Na froncie walczył od 1917 r. Od połowy 1918 t. roku służył w Polskiej Sile Zbrojeń. Jego kolejnym osiągnięciem było zostanie, dowódcą klasy w Szkole Podchorążych Piechoty, gdzie wykładał wiedzę. Potem dostał przydział frontowy do 34. pułku piechoty.

            Podczas wojny bolszewickiej, był odpowiedzialny za kontrwywiad. W 1920 zasłynął, po obronie Kowla (Wołyń)

            W 1921 przeszedł uzupełniające szkolenia w Wyższej Szkole Wojskowej, to dało mu możliwość przejęcia stanowiska Kierownika Wydziału Naukowo-Wydawniczego Instytutu Wojskowego. W konsekwencji objął stanowisko szefa instytutu.

            Nie brał udziału w zamachu majowym (1926), spytany przez Marszałka Piłsudskiego, gdzie był w tych dniach, odpowiedział :  W maju dowodziłem tylko moimi książkami, ale gdybym stał na czele wojska, to broniłbym konstytucji”.  – Za taka szczerą postawę został doceniony przez Marszałka

            Po awansie na podpułkownika trafił jako I oficer do Sztabu inspektora Armii i biura Ścisłej Rady wojenne. W konsekwencji otrzymał samodzielne dowództwo 55.pułku piechoty w Leszczynie.

            W 1932 został pułkownikiem, w następnych latach został skierowany na Kresy Wschodnie gdzie objął stanowisko dowódcy Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Podole”.

            1938 został mianowany dowódcą 2. Dywizji Piechoty Legionów w Kielcach. 10 czerwca 1939 minister spraw wojskowych, mianował go dowódcą Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej. Na czele tej jednostki, wziął udział w kampanii wrześniowej. Po przegranej chciał wyjechać na Zachód. Pod wpływem gen.Michała Tokarzewskiego-Karaszczewica, zdecydował się pozostać. Rozpoczął organizację polskiego podziemia. Przyjął pseudonim „Grot”, który ze względu na zasługi oraz ogrom poświęcenia dla Polski, na stałe pozostał przy jego nazwisku, świadcząc o tym, iż był to człowiek i żołnierz wielkiego kalibru.

            3 maja 1940 otrzymał awans do stopnia generała brygady, dodatkowo został formalnie  Komendantem Głównym Związku Walki Zbrojnej, oficjalnie pełniąc funkcję komendanta Obszaru nr 1 – Warszawa. W czerwcu 1940 roku został formalnie mianowany zastępcą komendanta Głównego ZWZ gen. Kazimierza Sosnkowskiego.

Stefan Grot-Rowecki przyczynił się do scalenia wielu niezależnych organizacji niepodległościowych. Zorganizował struktury armii podziemnej, którą podzielono na obszary i komendy. Był za czynną walką z okupantem.

            Pod jego kierownictwem powstał: Związek Odwetu, „Kendyw”, „Wachlarz” i Samodzielny Podwydział „N” w Biurze Informacji i Propagandy.

            Planował i nadzorował procesy tworzenia systemów dowodzenia, łączności i zasad działania w konspiracji – polskie podziemie rosło w siłę. Zwieńczeniem było utworzenie Armii Krajowej

            Stefan Grot-Rowecki znajdował się na szczycie listy 165 osób, poszukiwanych przez gestapo. W ręce Niemów wydali go agenci zaczepieni w strukturach AK – Blanka Kaczorowska, Ludwika Kalksteina, Eugeniusz Świerczewski. 30 czerwca 1943 generał został aresztowany. Nie chciał współpracować z Niemcami, dlatego też został odesłany do obozu koncentracyjnego w Sachasenhausen[2]. Prawdopodobnie został zamordowany z 1 na 2 sierpnia 1944 (po wybuchu Powstania Warszawskiego) na rozkaz Heinricha Himmlera.

            W latach stalinizmu w Polsce (1945-1956) oficjalna ocena działalności Roweckiego była skrajnie i jednostronnie negatywna. Ówczesna historiografia, posługując się nie popartymi faktami twierdzeniami twierdziła iż dowództwo Armii Krajowej współpracowało z Niemcami. Rowecki również był prezentowany w tym kontekście. Dopiero w następnych latach, kiedy rozpoczął się etap rehabilitacji bezpodstawnie skazanych żołnierzy AK, podjęto próby obiektywnych ocen jego dokonań - pierwszy życiorys Roweckiego opublikowano dopiero w Encyklopedii Współczesnej z 1959. W późniejszym okresie publikowano również wspomnienia ludzi z którymi współpracował

Mam nadzieję, ze po przeczytaniu jego życiorysu nikt nie wątpi że zasługuje on na miano - bohatera.

 



[1] organizacja mająca charakter wojskowych, ale formalnie nie wchodząca w skład wojska.

[2] niemiecki obóz koncentracyjny założony w lipcu 1936 około 30 km na północ od Berlina.  Został założony z rozkazu Heinricha Himmlera, tuż po objęciu przez niego kierownictwa całego aparatu policyjnego III Rzeszy.Funkcjonował do 22 kwietnia 1945.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Piramida w Rapie

Bardzo fascynujące miejsce, jednak chyba zapomniane to mała miejscowość Rapa, położona tuż przy granicy rosyjskiej (obwód kaliningradzki). W miejscowości znajduję się piramida, swoją budowlą przypomina piramidę egipską. Udało mi się zobaczyć tą budowlę dlatego chciała bym przybliżyć historię tego zapomnianego, a jednak fascynującego miejsa.

Jednym z właścicieli tego obszaru był Christoph von Rap (stąd nazwa miejscowości). W XVIII w. Chriostops von Rap, sprzedał ją pruskiej rodzinie baronów von Fahrenheid.  Jeden z członków rodziny baron Friedrich von Fahrenheid był kolekcjonerem sztuki oraz podróżnikiem. Podczas podróży po Europie odbywanej na początku XIX wieku zetknął się w Paryżu z modną wówczas, po wyprawie egipskiej Napoleona, egiptologią.

Zafascynowany moda, postanowił w Rapie wybudować swoja piramidę, która miała pełnić funkcje grobowca jego rodziny.

Piramidę wybudowano w 1811 r. (zbudowana na planie kwadratu o bokach 10m., zwieńczona piradilanie. Ogolna wysokość 15.9m) W tym samym roku pochowano  pochowana 3-letnia córeczka Farenheita.  Według innej wersji, powracający z podróży baron zastał martwymi siedmioro członków swojej rodziny i dla nich zbudował grobowiec w kształcie piramidy.

Założeniem budowli było stworzenie warunków do mumifikacji ciał. Miejsce, znajdujące się około półtora kilometra od dworu, wybrane zostało według dzisiejszych radiestetów nieprzypadkowo. Przecinają się w nim podobno trzy linie silnego promieniowania geomantycznego, łączące tzw. miejsca mocy. Ma się tu koncentrować pozytywne promieniowanie energii Ziemi i Kosmosu. Wzmacniane jest ono przez odpowiedni kształt sklepienia wewnętrznego pod kątem 51°52' , czyli identycznym jak w piramidach egipskich. Negatywne działanie energii eliminuje podstawa z kamienia polnego.

Podczas I wojny światowej zdewastowali ją rosyjscy żołnierze. Radzieccy żołnierze w czasach II wojny światowej również poszukiwali tutaj kosztowności. Pozostawili po sobie rozbite trumny i wyrzucone z nich ciała. Pozbawione są one głów. Związana jest z tym kolejna legenda opowiadana przez okolicznych mieszkańców. Otóż w czasach, gdy grobowcem nikt się już nie opiekował, zaraza zabiła całe bydło w okolicy. Ludzie podejrzewali, że leżące w piramidzie zwłoki są złymi marami, gdyż się nie rozkładają, i to one spowodowały pomór.

Chcąc zwalczyć złe moce pozbawiono ciała głów. Bardziej prawdopodobne jest, że stało się to podczas dewastacji dokonanej przez żołnierzy w 1945 roku.
W latach dziewięćdziesiątych XX wieku przypomniano sobie o nietypowej dla okolic budowli. Została wpisana na listę zabytków. Wnętrze uporządkowano ustawiając trumny i układając w nich ciała, a otwarte wejście zostało zamurowane. W okna wstawiono kraty i podmurowano ściany. Od szosy zrobiono wzdłuż grobli przecinkę ułatwiającą dostęp.

Zdecydowanie warto zobaczyć tą piramidę, chociażby z tego powodu, że to jedyna piramida na terenie Polski :)

 Piramida w Rapie

 

 

 

niedziela, 19 kwietnia 2009
Wiadukty w Stańczykach
 

 

 

W pewną kwietniową niedziele, udało mi się pojechać w pewne miejsce i zobaczyć pewną budowlę, która mnie fascynowała. Mowa o Wiaduktach w Stańczykach. Gdy się jedzie drogą prowadzącą do wsi, od razu można ujrzeć te dwa kolosy. Z daleka przypominają wiadukty rzymskie.

Te dwa monumentalne wiadukty kolejowe (Wysokość 36m długość 200m). Postały latach 1912-1914. Każdy z nich to pięć przęseł o równych 15-metrowych łukach. Wykonano je z żelbetonu, choć badacze do dziś spierają się, czy do ich budowy nie użyto przypadkiem drewnianych belek zalanych betonem.

Przed II wojną światową przejeżdżały po nich pociągi na liczącej 31 km trasie Gołdap-Żytkiejmy-Gąbin. Owej gigantycznej inwestycji nie udało się jednak ukończyć do końca I wojny światowej i większość w/w odcinków pozostała jednotorowa. W obliczu nowej sytuacji politycznej nie miała też sensu budowa magistrali na Litwę, więc w latach 20. postanowiono dokończyć budowę linii jako lokalnej trasy jednotorowej długości 35 km od stacji Botkuny, poprzez Dubeninki, Stańczyki, Pobłędzie do Żytkiejm. Tor położono tylko na jednym z mostów i 1 października 1927 r. na całej trasie zaczęły kursować pociągi. Początkowo były to 3 pary pociągów osobowych, później dla licznie odwiedzających te tereny turystów, w soboty i niedziele uruchomiono czwartą parę. I tylko tak można było dostać się na wiadukty. Wielki łowczy III Rzeszy Herman Göring otoczył bowiem w 1933 r. Puszczę Romincką płotem i przeznaczył ją wyłącznie na miejsce spotkań wojskowych notabli. W czasie wojny wiadukty nie zostały zniszczone. Dopiero w 1945 r. wycofująca się Armia Czerwona rozebrała tory i tak pozostało do dziś.

Gdy stanęłam przy wiaduktach, poczułam się maleńka. Takie sytuacje, uświadamiają człowieka jaki jest on mały w otaczającym go świecie.

Kiedy wchodzi się na wiadukty można poczuć się „królem świata". Jesteś na równi z czubkami drzew, a wszystko wokół Ciebie jest malutkie. Niewiarygodne uczucie! Nie wiem, jak innym turysta, ale ja nie miałam ochoty zejść na dół.

Pod wiaduktami płynie rzeczka, do której moim zdaniem znacznie lepiej pasuje nazwa „strumyczek" no, ale to mało istotne. Dzięki otwartej przestrzeni, odgłos płynącego strumyka rozchodzi się na całą okolicę, co zdecydowanie umila przebywanie w tych okolicach. I dlatego też czas płynie tam bardzo wolno i przyjemnie.

Warto dodać, że niedaleko wsi Samczyki,  jest wieś. Kiepojcie w której są podobne lecz o znacznie mniej popularne, a wiadukty.A szkoda bo są tak samo zachwycają jak te w Satńczykach

Zakładki: